Mogłoby się wydawać, że w dzisiejszych czasach jesteśmy otwarci na różnorodność oraz na oryginalność. Czy jednak na pewno? Gdyby tak było to nikt nie protestowałby przeciwko gejom, czy lesbijkom. A mimo to i tak uważamy się za naród tolerancyjny. Prawda jest taka, że Polska była takim krajem, ale kilka stuleci temu. Było to kiedy w całej Europie powstawała nagonka za czarownicami, czy heretykami. Nasz kraj okazywał się wówczas dla nich azylem, w którym nikt nie mógł ich tknąć. Jak jest dzisiaj? Można to zobaczyć idąc ulicą. Mężczyzna, który ma obcisłe spodnie uważany jest od razu za geja, czarnoskóry mężczyzna jest z kolei człowiekiem gorszego rodzaju. Większej bzdury na świecie chyba jeszcze nie było. A mimo to uważamy, że na naszej planecie istnieją ludzie, ludziska i parapety.

fot.http://www.yurock.net/strange-people-in-action/
Tłumaczenie przenośni
„Ludzie, ludziska i parapety” ma odniesienie do tego jak ludzie spostrzegają samych siebie i świat, który ich otacza. Ludźmi są ci, którzy uważają się z całkowicie normalnych, z kolei ludziska to już człowiek gorszej kategorii, ponieważ nie jest Ludzisko to nie to samo co „ludź”. Parapety to natomiast człowiek, który całkowicie nie wpasowuje się w otoczenie, jest inny, obcy, gorszy. Taki człowiek nie ma co liczyć na zrozumienie otoczenia, ponieważ odpady się wyrzuca, a nie przygarnia. Wszystko to jest tak samo beznadziejnie, durne i głupie co definicje tych wyrazów oraz słowotwórstwo tych derywatów. Jedna wielka głupota. Szkoda jednak, że istnieje w naszym świecie i nie może być ona wyparta przez ludzi, którzy widzą szerzej i dalej. 80% naszego społeczeństwa ma klapki na oczach jak konie i nadal stosuje taką typologię ludzi.
Może za niedługi czas będziemy określać ludzi mianem parapety warszawa, czy Wrocław lub Rzeszów, aby podkreślić skąd dany człowiek pochodzi? Takie posunięcie byłoby jednak niewybaczalne. Nadzieja tkwi w przyszłym pokoleniu.





