Granice świata stają się coraz bardziej otwarte, transport i turystyka ludzi, obrót towarów stały się jeszcze łatwiejsze. Handel zagraniczny jest podstawą światowej gospodarki, dlatego też wydaje się, że globalnym gigantom i największym państwom powinno zależeć na jego jak najmocniejszej pozycji. Tymczasem lokalne interesy i przepychanki na rynku wydają się blokować rozwój właśnie tej gałęzi gospodarki.
Problemy transportowe
Do całej puli problemów powodowanych przez przepychanki polityków na najwyższych szczeblach dochodzą kłopoty związane z transportem. Kolejne katastrofy lotnicze, a także galopujące ceny paliw (które w lotnictwie grają rolę bardzo istotną) wpływają na spadek zainteresowania tranzytem samolotowym. Przewóz towarów wielkimi samochodami ciężarowymi również traci na popularności, przez fatalną infrastrukturę w części państw, przez które wozy muszą przejechać (Polska będzie tu niechlubnym, idealnym przykładem).
Renesans popularności
W takiej sytuacji coraz większą rzeszę fanów zdobywa tranzyt morski – niski fracht, dobrze zorganizowane porty handlowe, wielkość ładunku, który mogą przewieźć statki transportowe (zamykający się często w możliwościach kilkuset TIR – ów) wpływają na popularność tej formy transportu. Wszelkie formalności w portach – oplata cła i frachtu morskiego są niższe w porównaniu z innymi formami transportowymi. Dzięki temu handel zagraniczny może się rozwijać, a kolejne towary mogą być przewożone między państwami, budując pozycje międzynarodową wielu kolejnych firm.
Zdecydowanie fracht morski to obecnie najkorzystniejszy sposób transportu - tani, ekologiczny i bezpieczny. Niestety w Polsce wciąż mamy zbyt słabo rozwiniętą sieć kanałów wodnych.






